Dalsza szeroko pojęta prywatyzacja

Z wdrożeniem szeroko pojętej prywatyzacji, obejmującej wprowadzanie w ży­cie programu powszechnej prywatyzacji, zwlekały zarówno poprzednie, jak i nowe gabinety rządzące; przeszkodę stanowiły tu techniczne i polityczne aspekty początkowo wybranego podejścia. Podejście to, w przeciwieństwie do rozwiązań czechosłowackich, zobowiązywało rząd do podjęcia ciężaru prze­prowadzenia całego szeregu złożonych i kontrowersyjnych procedur, takich jak ustanowienie Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, nominację zarządzających Funduszem, negocjacje dotyczące formuły zysku, wyznaczenie przedsiębiorstw. Według danych na koniec 1995 r., sektor prywatny dostarczył około 65% produktu narodowego brutto. Wdrożenie programu powszechnej prywatyzacji pociągnie za sobą dalszy, znaczący rozwój, odpowiadający spodziewanej dodatkowej sumie 3 mld USD w związku z kapitalizacją Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych.

Liberalizacja handlu i cen

Opłaty importowe, wprowadzone przez poprzednie rządy, zniesione będą od 1 stycznia 1997 r.; nowe, czasowo wprowadzone opłaty akcyzowe na produkty rolnicze miały na celu jedynie częściowe zrównoważenie negatywnych skutków ponoszonych przez polskich producentów w rezultacie eksportu subsydiowanego przez kraje Unii Europejskiej. W pozostałych przypadkach Polska kontynuowała, w przyspieszonym tempie, procesy integracyjne z europejskimi i światowymi strukturami gospodarczymi. Dowodem na to jest znacznie szybszy wzrost obrotów handlu zagranicznego w odniesieniu do dochodu oraz osiągnięcie wymienialności złotego, zgodnie ze standardami artykułu VIII Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Działania Polski, zmierzające do członkostwa w Europejskiej Organizacji ds. Współpracy i Rozwoju oraz Unii Europejskiej, były kontynuowane w tak szybkim tempie, jak tylko było to możliwe. (Pewne opóźnienia wstąpienia do Europejskiej Organizacji ds. Współpracy i Rozwoju, w czym wyprzedziły nas Republika Czeska i Węgry, nie mają tu wielkiego znaczenia. Należy to przypisać przeszkodom o specyficz­nym dla kraju charakterze, takim jak przemysł stoczniowy oraz ograniczenia dotyczące własności gruntu, będącym zaszłościami odziedziczonymi po starym systemie).

Kto jest autorem sukcesu?

Kiedy katastroficzne prognozy wrogo nastawionych obserwatorów nie potwierdziły się, wprost przeciwnie, osiągane rezultaty zadawały im kłam, ich reakcje przeszły trzy fazy. Na początku twierdzono, iż gospodarka nie znajduje się w tak dobrej kondycji, jak się wydaje, a występujące w niej zjawiska pozytywne zawdzięcza wcześniejszym posunięciom po­litycznym, których efekty widoczne są z opóźnieniem. Następnie mówiło się, iż ’’głupiemu szczęście sprzyja”, upatrując źródeł sukcesu w światowej koniunkturze. W ostatnim okresie coraz częściej pojawiają się opinie
przynajmniej wśród bardziej światłych przedstawicieli opozycji – iż dobre wyniki osiągane przez polską gospodarkę są wspólną zasługą posunięć politycznych i przeobrażeń, które miały miejsce zarówno przed wrześniem
1993 r., jak i po tej dacie.
Poszukiwanie źródeł gospodarczego sukcesu Polski, obserwowanego w ciągu ostatnich trzech lat, wyłącznie we wcześniejszych posunięciach politycznych wydaje się co najmniej dziwne: implikuje to, iż rezultaty polityki gospodarczej każą na siebie czekać niezwykle długo. Jest to zjawisko nie znane w historii ekonomii. Inne systemy gospodarcze poddane przeobrażeniom, gdzie zaczynano w identyczny sposób i w identycznych warunkach zewnętrznych, odniosły znacznie mniejsze sukcesy. Bez wątpienia należy dostrzec zasługi nowych rządów, przede wszystkim w kontynuowaniu podstawowych procesów przeob­rażeń i stabilizacji, pomimo niesprzyjających warunków, a mianowicie spadku poparcia społecznego wobec przedłużającego się okresu wyrzeczeń, nieprzychyl­nego nastawienia środkow masowego przekazu, przeszkód tworzonych przez Prezydenta. Zasługi nowych rządów polegają również na stosowaniu przez nie instrumentów polityki oraz parametrów ilościowych bardziej trafnych niż te, które były stosowane przez ich poprzedników, jak również na lepszych rozwiązaniach i innowacjach przez nie wprowadzanych.

Polski cud

We wrześniu 1993 r. – kiedy to polski elektorat głosując w wyborach parlamentarnych na zreformowaną partię socjalistyczną i chłopską, które rządziły w kraju przed 1989 r., zapewnił im absolutną większość w Parlamencie
głównym zadaniem było utrzymanie stabilizacji w kraju i kontynuacja procesu przeobrażeń polskiej gospodarki. Pojawiły się w tym okresie fatalis- tyczne prognozy „rodzącego się zagrożenia” (były minister finansów Leszek Balcerowicz), widma „300 procentowej inflacji w przeciągu sześciu miesięcy” (były premier Jan Bielecki), „narodowej katastrofy” (były dyrektor polskiej filii Europejskiego Banku Przebudowy i Rozwoju Jan Winiecki). Obawy te okazały się bezpodstawne wobec spektakularnych sukcesów gospodarczych, największych jakie do tej pory udało się osiągnąć w jakimkolwiek systemie gospodarczym, który został poddany przeobrażeniom.
W okresie sprawowania władzy przez trzy rządy, które kierowały Polską od września 1993 r. (na czele których stali kolejno Waldemar Pawlak, Józef Oleksy i Włodzimierz Cimoszewicz), wzrost gospodarczy, który dopiero rozpoczynał się w 1992 r., w szybkim tempie osiągnął 7%, notowane w 1995 r. Jest to najwyższe tempo wzrostu notowane w Europie, zarówno wschodniej, jak i zachodniej. W ten sposób polski system gospodarczy, jako pierwszy i do tej pory jedyny system gospodarczy poddany przeobrażeniom, osiągnął oraz przekroczył poziom dochodu narodowego za 1989 r. Dzięki wzrostowi eksportu i inwestycji tak szybki wzrost jest do utrzymania w skali średnio powyżej 5%; oczekuje się osiągnięcia wskaźnika wzrostu około 6% w 1996 r. Poziom inflacji, mimo iż nadal wyrażany jest dwucyfrową liczbą, wykazuje stałe tendencje spadkowe – 21,6% w 1995 r. Oczekuje się, iż poziom inflacji pod koniec 1996 r. wyniesie około 17%. W latach 1993-1996 deficyt w sektorze publicznym wynosił poniżej 3% produktu narodowego brutto. W tym samym okresie dług publiczny – w znacznej mierze dzięki porozumie­niu, które nowy rząd zawarł z zagranicznymi wierzycielami publicznymi zrzeszonymi w Klubie Londyńskim – zmniejszył się z 86% produktu Narodo­wego brutto w 1993 r., do poziomu 59,5% w 1995 r. i nadal wykazuje tendencje spadkowe (55,1% w 1996 r.). W ten sposób polityka fiskalna (w przeciwieństwie do polityki monetarnej), już w tej chwili wychodzi na przeciw ściśle określonym założeniom wymienialności, sformułowanym w układzie z Maastricht dla Europejskiej Unii Monetarnej (nie jest to natomiast warunkiem przyjęcia do Unii Europejskiej).
Obserwuje się, szczególnie w okresie ostatnich dwóch – trzech lat, nasilone procesy restrukturyzacyjne w dziedzinie wydajności produkcji. Zjawisko to jest potwierdzone przez trzy główne wskaźniki. Po pierwsze, produkcja prze­mysłowa wzrastała szybciej niż dochód – biorąc pod uwagę, iż nastąpiło to po okresie 1990-1992, w którym poziom produkcji przemysłowej ulegał większemu spadkowi niż dochód – co jest wyraźną oznaką przystosowania strukturalnego. Po drugie, badania empiryczne prowadzone przez Jo Brada oraz I.J. Singha, które niebawem zostaną opublikowane przez Bank Światowy wykazują, iż poziom produkcji wzrastał szybciej w tych sektorach, w których notowano wyższą wydajność pracy, lub tych, w których notowano szybszy wzrost wydajności pracy. Po trzecie, wzrost wydajności pracy (17 % w 1994 r.) znacznie przekracza poziom, który można by przypisać wyłącznie postępowi technicznemu (dla porównania, w latach 1991-1995 średnia wydajność pracy w Republice Czeskiej wykazywała tendencje spadkowe). Przełom nastąpił nawet w polskim przemyśle stoczniowym, mimo iż nie wyeliminowano całkowicie problemów o charakterze lokalnym. Eksport trzech największych polskich stoczni wyniósł w 1995 r. prawie 1 miliard USD, a obecnie mogą się one pochwalić zamówieniami na budowę 100 nowych statków, która to liczba plasuje Polskę na czwartym miejscu w świecie pod względem liczby zamówień na budowę statków.

error: Content is protected !!